Mural to wizytówka. Ma być efektowny i przyciągać uwagę. Rozmowa z Cukinem

Krzysztof Marczyk
Krzysztof Marczyk
30 sierpnia o godzinie 12:00 pod Pomnikiem Lotników w Świdwinie odbędzie się uroczysty apel zorganizowany przez 1. Skrzydło Lotnictwa Taktycznego z okazji Święta Lotnictwa. Z tej okazji porozmawialiśmy z Tomaszem "Cukinem" Żukiem, który przygotowuje w Świdwinie mural upamiętniający polskich lotników.

Przez najnowsze zlecenie musiałeś przenieść na tydzień do Świdwina.
- Zgadza się. Przygotowuję tam mural z okazji Święta Lotnictwa. Pogoda jest zmienna, malowanie takich formatów zajmuje około tygodnia, więc jeśli chcę wyrobić się w terminie, muszę być na miejscu i wykorzystywać dobre okienka pogodowe do malowania. W najbliższych planach mam też projekt związany z ekologią w Mirosławcu oraz zaprojektowanie murali w Kreślarni.

- Krążysz po całym regionie.
- I bardzo się z tego cieszę. Mam ogromną przyjemność, kiedy widzę swoje prace w danej okolicy. Kiedy ludzie zatrzymują się choć na chwilę i oglądają. Ważna jest też logistyka. Wyjazdy gdzieś dalej mnie męczą, do tego pakowanie sprzętu jest trudne. Tworzenie na miejscu wiele ułatwia.

- Skąd czerpiesz inspiracje?
- Kiedy dane zlecenie mam już ustalone, przyglądam się miejscu, gdzie mural ma być wykonany. Jaka to jest okolica. Jak wyglądają elewacje budynków, jak wygląda zieleń wokół. Mocno się tym sugerują, chcę, by mural wpisywał się w otoczenie. By był jego naturalną częścią. Ale jednocześnie chodzi o to, by praca była efektowna. By nie była tylko odzwierciedleniem rzeczywistości. W muralu chodzi o to, by stworzyć coś, czego nie da się sfotografować. Symbolika, czy elementy fantastyczne są ważne. No i detale. Im więcej, tym lepiej, bo to one przykuwają wzrok.

- Jakie są największe ograniczenia w malowaniu?
- Różnie z tym bywa. Na pewno trzeba ustalić ze zleceniodawcą (urzędy miast, czy osoby prywatne) kwestie prawno-administracyjne. Negocjowany jest budżet, w którego ramach mam się poruszać. Dajmy na to za 15, 30 i 50 tys. zł. Tworzę wstępne wizualizacje dla danego miejsca dla tych trzech opcji finansowych, od razu na fotografii, by zleceniodawca wiedział, jak może to wszystko finalnie wyglądać. Ustalane są również szczegóły z konserwatorem zabytków, plastykiem miejskim, włodarzami miasta, mieszkańcami. Często takie ustalenia trwają i dwa miesiące.

- Mural to też wizytówka, zarówno danej okolicy, jak i samego twórcy. Docelowo ma być on przecież stałym elementem krajobrazu, zostać na ścianie przez lata.
- Otóż to. Od trzech lat tworzę murale dla ludzi. Każdy mural jest unikalny, każdy to osobna historia. Dumny jestem z tego, że np. jeden z murali w Trzebiatowie zainspirował mieszkańców. Sami zaczęli zbierać pieniądze na kolejne murale. Bardzo im się spodobało takie upiększanie okolicy. Z drugiej strony, żyjemy w miejscu, gdzie sztuka muralu jeszcze nie jest aż tak popularna. W takim Nowym Jorku jesteś jednym z miliona twórców. Tutaj jesteś jednym z kilku. I twoje murale są bardziej dostrzegalne. Dlatego cieszę się, że po latach malowania w mieszkaniach i restauracjach, po latach malowania graffiti, jestem tu, gdzie jestem. Tak zbierałem doświadczenie.

Bon na kulturę. Do wydania 400 euro!

Wideo

Materiał oryginalny: Mural to wizytówka. Ma być efektowny i przyciągać uwagę. Rozmowa z Cukinem - Głos Koszaliński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie