MMTrendy: Droga po marzenia zawodnika MMA

Ewelina Żuberek
Ewelina Żuberek
Archiwum prywatne
Udostępnij:
Choć przygodę z MMA zaczął dość późno, to śmiało idzie po swoją przyszłość. Właśnie wywalczył zawodowy kontrakt z organizacją Armia Fight Night i zapewnia, że jeszcze będzie o nim głośno. O treningach, przygotowaniach do walki i planach na przyszłość rozmawiam z pochodzącym z Białogardu 23-letnim zawodnikiem MMA Adrianem Wieliczko.

Kiedy zainteresowałeś się mieszanymi sztukami walk?

Zacznijmy od tego, że zawsze się ruszałem i aktywnie spędzałem czas. 7-8 lat temu poszedłem na treningi BJJ w Białogardzie pod okiem trenera Łukasza Jackiewicza. Przez pewien czas trenowałem tylko to, jednak z czasem się wkręciłem, chciałem więcej i więcej. Tak trafiłem na treningi do Koszalina, gdzie ćwiczę również pod okiem trenera Sylwestra Dziekanowskiego. Na początku nie wiązałem swojej przyszłości z MMA. Jednak gdy wygrałem swoje pierwsze zawody ALMMA, a później pojawiła się okazja zawalczyć na gali w Białogardzie, to pomyślałem „a czemu nie”.

Która walka była dla ciebie tą najtrudniejszą?

Myślę, że ta pierwsza walka na gali MMA w Białogardzie w 2018 roku.

Przegrałeś?

Wygrałem, ale bardzo się stresowałem. Była dla mnie bardzo dużym obciążeniem psychicznym. Walczyłem w swoim mieście, przed swoją publicznością i znajomymi. Oczywiście z jednej strony to plus, bo wiesz, że oni ci kibicują, ale z drugiej strony czujesz presję, by wygrać. Łatwo wtedy o pomyłkę, którą może wykorzystać rywal.

Jak dziś wygląda twój przykładowy tydzień treningowy?

Podczas przygotowań do walki robię 10-11 treningów w tygodniu, gdzie pracuję nad każdym elementem walki. Ćwiczę w klubie Ronin Gold Team zarówno w Białogardzie, jak i w Koszalinie. Dużo czasu poświęcam na kształcenie zapasów pod okiem trenera Damiana Woźniaka. Uczęszczam również do różnych klubów w Koszalinie i Karlinie, aby rozwijać swoje umiejętności walki i pracować nad wszechstronnością. Niedziela jest dniem wolnym, a właściwie regeneracyjnym. Wtedy najczęściej chodzę na basen lub korzystam z sauny.

Jak to się zmienia przed zawodami?

Gdy szykuję się do konkretnej walki, to podkręcam intensywność treningów, pracuję nad każdym elementem, jak tylko mogę. Dochodzi duża liczba sparingów. Staram się robić dwa treningi dziennie. Ostatni tydzień przed walką to czas na robienie szybkości.

Czy do tego dochodzi jakaś dieta lub zbijanie wagi przed walką?

Jeśli chodzi o dietę, to na co dzień staram się odżywiać zdrowo. Moja naturalna waga wynosi 69 kilogramów. Gdy startowałem w zawodach, zbijałem wagę do 66 kg. Tydzień przed walką schodziłem z wody, która znajduje się w organizmie i bez problemu mieściłem się w limicie. Natomiast w zakończonym niedawno turnieju Road to Armia walczyłem w kategorii 70 kilogramów i wręcz musiałem podbijać wagę.

Skoro już wspomniałeś o turnieju… Jak się w nim znalazłeś?

W ostatnim czasie wielokrotnie startowałem na zawodach ALMMA, które są największymi i najstarszymi cyklicznie rozgrywanymi w Europie zawodami MMA. Kilka razy z rzędu je wygrałem, przez co wskoczyłem wyżej w rankingu. Tak zauważyli mnie organizatorzy turnieju i zaproponowali udział w turnieju.

W listopadzie miałeś walkę finałową, którą wygrałeś. Dało ci to zawodowy kontrakt z organizacją Armia Fight Night. Jak się z tym czujesz?

Jestem bardzo szczęśliwy, zapracowałem na to ciężką pracą. Cieszę się, że to zrobiłem. Czuję jeszcze większy głód walki oraz zwycięstw. Kontrakt z organizacją Armia Fight Night daje mi duże możliwości, które na pewno wykorzystam. Moim kolejnym celem jest debiut zawodowy w tej organizacji w kategorii 61 kg. Uczucie wygranej jest bardzo uzależniające i czuję, że chcę tego więcej i chcę wejść na sam szczyt.

Czym twoje przyszłe walki będą się różniły od tych amatorskich?

Walki zawodowe wiążą się oczywiście z wyższym wynagrodzeniem. Na pewno inny jest też czas walki. Amatorskie trwają trzy rundy po 3 minuty. Te zawodowe są dłuższe, bo trwają 5 minut. Dozwolona jest też większa liczba technik. Przede wszystkim dochodzą uderzenia łokciami i dźwignie skrętowe na stawy czyli tzw. skrętówki.

Brzmi kontuzyjnie

W MMA, jak w każdym sporcie zdarzają się kontuzje. Jest dużo mikrourazów, wybite palce i zwichnięte kostki. Ja na szczęście nie mam na swoim koncie poważniejszych kontuzji. Staram się trenować mądrze, a gdy coś mnie boli, nie ćwiczę na siłę. Nie robię przerwy, ale zwracam szczególną uwagę na bolące miejsce i oczywiście dbam o rehabilitację.

Co daje ci największą satysfakcję w walkach w klatce?

Tak naprawdę trudno mi wymienić jedną rzecz. Uwielbiam cały ten proces przygotowań, otoczkę wokół walki, te wszystkie emocje. Lubię też uczucie satysfakcji po wygranej walce i świadomość, że ciężko pracowałem na sukces.

A jak radzisz sobie ze stresem? Pracujesz z psychologiem?

Podczas pierwszych startów w MMA bardzo się stresowałem. To jest normalne. Na szczęście nie był to paraliżujący strach. Wszystko schodzi, gdy wkraczam do klatki. Czuję, że to moje miejsce. Bardzo pomagają mi także wizualizacje i ustawianie głowy na wygraną. Jeśli chodzi o psychologa, to do tej pory go nie miałem, ale teraz po przejściu na zawodowstwo na pewno będzie trzeba o tym pomyśleć.

Czy jest jakiś zawodnik MMA, który cię inspiruje?
Khabib Nurmagomedov, zawodnik UFC. Jest człowiekiem, który ma swoje zasady. Bardzo podoba mi się jego styl walki i czerpię od niego dużą inspirację. Tak jak on lubię rozwiązywać walkę w parterze, dążyć do obalenia i kończyć walkę przez duszenie zza pleców.

Czy zawodnikom z małego miasta trudniej się wybić niż tym z dużych metropolii?

Myślę, że miejsce zamieszkania może mieć na to wpływ. W większym mieście są większe możliwości, więcej miejsc, w których można trenować, większa różnorodność sparingpartnerów. Ale z drugiej strony uważam, że jeśli czegoś się bardzo chce, to nieważne, gdzie się znajdujemy. Ważniejsza jest ciężka praca.

Jaki jest twój zawodowy cel?

Chciałbym być najlepszym zawodnikiem w mojej kategorii oraz żyć ze sportu, czyli robić to, co kocham. Kontrakt z Road to Armia to kolejny krok w kierunku spełnienia marzeń. Każdego dnia staram się dokładać cegiełkę do tego, by osiągnąć sukces.

MM Trendy nowy numer

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Sukces Pisany Szminką już po raz 13.

Wideo

Materiał oryginalny: MMTrendy: Droga po marzenia zawodnika MMA - Głos Koszaliński

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie