reklama

Architekci Zachodniego Królestwa. Gra planszowa, która będzie absolutnym hitem tego roku [RECENZJA]

Marcin Śpiewakowski
Marcin Śpiewakowski
„Architekci Zachodniego Królestwa” to jedna z najbardziej udanych gier ostatniego roku. Nie ma skomplikowanych zasad, a daje bardzo duże możliwości strategiczne, jest świetnie zaprojektowana, pozwala grać w kilku różnych trybach (w tym również samemu!) i – co najważniejsze – trzyma w napięciu przez całą rozgrywkę.

Zasady gry są z grubsza następujące: każdy gracz wciela się w rolę jednego z tytułowych architektów i ma za zadanie zbudować jak najwięcej imponujących budowli, by wkraść się w łaski króla. W każdej turze gracz stawia jednego robotnika w wybranym miejscu na planszy i wykonuje akcję, którą umożliwia to pole. Jeden ruch – jeden robotnik. Proste? Tylko pozornie.

Każdy do dyspozycji ma 20 robotników, którym może zlecać m.in. zdobywanie jednego z surowców (kamień, glina, drewno, złoto i marmur), zarabianie pieniędzy, zatrudnianie pomocników, kupno planów, wznoszenie budynków lub wykonywanie mniej lub bardziej szemranych zadań ułatwiających graczowi pracę bądź utrudniających zadanie przeciwnikom. I tu, po kilku pierwszych turach, kiedy plany wszystkich graczy zaczynają powoli się krystalizować, zaczyna się najlepsze.

Sztuka dobrego wyboru w odpowiednim momencie

O ile dzięki prostemu systemowi tur zasady opanować łatwo, to kiedy gra rozpoczyna się na dobre zaczynają się „problemy” – typowa sytuacja w „Architektach Zachodniego Królestwa” to taka, gdy gracz w swojej kolejce ma do wyboru pięć równie dobrych ruchów, z których większość najprawdopodobniej nie będzie już dostępna w kolejnej turze – i tylko jednego robotnika.

Wyborów jest bowiem mnóstwo – gracz może zdecydować się na „uczciwą” grę, która oznacza płacenie podatków, unikanie szemranych interesów, spłacanie swoich długów i inwestowanie w budowę katedry; może też pójść na skróty i regularnie robić zakupy na czarnym rynku po dużo niższych cenach, kraść i migać się od płacenia podatków. Oba wybory mają swoje konsekwencje, z którymi bardzo szybko trzeba będzie sobie jakoś poradzić. Grając „nieuczciwie”, z tytułu szemranej reputacji nie tylko tracę punkty, ale też nie mam prawa zbliżać się do katedry, która pozwala dosyć tanim kosztem zdobywać kolejne punkty zwycięstwa. Jeśli przesadnie dbam o reputację, dostanę pod koniec gry dodatkowe punkty, ale marnuję czas (bo nie mogę kupować na czarnym rynku, na którym można dostać surowce kilku rodzajów jednocześnie) i pieniądze (bo muszę płacić wysokie podatki i nie mogę sobie pozwolić na to, by okraść skarbiec poborcy).

Wyboru odpowiedniej strategii nie ułatwia kapitalny system umieszczania robotników na planszy. Każdy kolejny robotnik wysłany w miejsce, w którym znajdują się już inni robotnicy tego samego gracza, jest silniejszy (przynosi więcej pieniędzy lub surowców, może też wykonywać więcej akcji) – co zachęca do specjalizowania się. Z drugiej strony, zbyt wielu robotników w jednym miejscu to kuszący kąsek dla przeciwników, którzy mogą pojmać całą grupę, a następnie sprzedać do więzienia – co z kolei zachęca do umiejętnego rozdzielania robotników na mniejsze grupki. Wydostanie swoich pracowników z niewoli lub więzienia wymaga z kolei nakładów czasu i środków, a 20 dostępnych początkowo robotników bardzo szybko się kończy.

Czas gry jest ograniczony, każdy kolejny postawiony budynek przybliża wszystkich do finałowego podliczania punktów, a gra skonstruowana jest w ten sposób, że na zrealizowanie idealnego planu w stu procentach ZAWSZE zabraknie czasu. Dobra strategia w „Architektach…” jest więc sztuką trudnych decyzji i zgniłych kompromisów – czy opłaca mi się stracić ruch, by zaszkodzić przeciwnikowi? Czy lepiej spłacić długi czy kupić kolejnego pomocnika? Czy bardziej potrzebuję pieniędzy czy zasobów? Lepiej wznieść nowy budynek czy wysłać robotnika do prac nad katedrą? Czy mogę zaryzykować utratę punktów w jednym miejscu, by dostać dodatkowe punkty w innym?

Architekci Zachodniego Królestwa. Gra planszowa, która będzi...

Wszechstronność rozgrywki

Dzięki mnogości wyborów, atmosferze uciekającego przez palce czasu i świadomości wagi każdej podejmowanej decyzji, każda rozgrywka w „Architektów…” jest niezwykle ekscytująca. Tury mijają bardzo szybko, a podczas ruchu innych graczy nie będziemy się nudzić, bo ich wybory również wpływają na to, czy wybrana przez nas strategia będzie wymagać zmiany. Przeciwnicy mogą bowiem w międzyczasie pojmać naszych robotników z kluczowej lokacji, zablokować nam możliwość skorzystania z czarnego rynku, wykupić pomocnika, na którym nam zależy, wyczyścić skarbiec poborcy podatkowego, na który ostrzyliśmy sobie zęby… – możliwości interakcji jest tu bardzo dużo, choć trzeba przyznać, że nie wprowadzają one poczucia rywalizacji na śmierć i życie. Punktacja zliczana jest pod sam koniec gry, a końcowy wynik zależy od wielu mniej lub bardziej oczywistych bonusów, więc rozgrywka trzyma w napięciu do ostatniej tury. Pod wieloma względami system punktacji może kojarzyć się więc z tym znanym choćby z „Great Western Trail” i innymi grami Alexandra Pfistera.

Dużym atutem „Architektów…” jest też wszechstronność. Możecie zagrać z nią sami (wariant jednoosobowy przeciwko grze z dwoma dostępnymi poziomami trudności), w dwie osoby przeciwko sobie, w dwie osoby przeciwko grze (znów dwa poziomy trudności) lub w 3 do 5 osób w wariancie każdy na każdego. Każdy z tych wariantów można dodatkowo rozegrać w wariancie uproszczonym i asymetrycznym – w tym drugim każdy z graczy uzyskuje wyjątkową zdolność, ale też utrudnienia na starcie. Warto dodać, że pokonanie świetnie symulowanego przez talię kart wirtualnego przeciwnika, z którym możemy zmierzyć się solo lub w duecie, daje autentyczną satysfakcję.

Podsumowanie

Gra jest bardzo dobrze wykonana, co zapowiada już dość zaskakujący ciężar pudełka. Plansza jest gruba, komponenty wykonane z drewna, a karty wysokiej jakości. Rysunki i szata graficzna oczywiście nawiązują do innych gier Shema Phillipsa (m.in. kultowych już „Najeźdźców z Północy” czy „Paladynów z Zachodniego Królestwa”), są bardzo charakterystyczne i jednym przypadną do gustu, innym nie. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że przy takiej jakości wykonania i atrakcyjności rozgrywki jest to kwestia absolutnie trzeciorzędna.

Podsumowując, autorom „Architektów Zachodniego Królestwa” udała się sztuka niezwykła – z dość nudnego z definicji mechanizmu rozgrywki, polegającego na ustawianiu pionków na planszy, stworzyli wciągającą taktyczną rozgrywkę, która trzyma w napięciu do samego końca. Bardzo mocny kandydat do tytułu najlepszej gry wydanej w tym roku.

Liczba graczy: od 1 do 5
Czas gry: 60-80 minut

Ocena: 9/10

Czytaj też: Great Western Trail, czyli gra planszowa, do której będziecie wracać już zawsze [RECENZJA]

MuzoTok: Zuza Jabłońska

Wideo

Materiał oryginalny: Architekci Zachodniego Królestwa. Gra planszowa, która będzie absolutnym hitem tego roku [RECENZJA] - Warszawa Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3