Śnieżna zima i zoo, czyli Koszalin 50 lat temu

Tegoroczne zimowe ferie z powodu ciepłej aury były zimowymi tylko z nazwy, toteż dzieci i młodzież mogły liczyć jedynie na imprezy organizowane pod dachem. A jak było pół wieku temu?

We wspomnieniach starszych mieszkańców Koszalina dawne zimy jawią się jako mroźne i śnieżne. Jednak tak naprawdę też różnie z tym bywało. W latach 70. ub. wieku, poza tzw. zimą stulecia, która sparaliżowała całą Polskę na początku 1979 r. - jedynie rok 1976 zapisał się w Koszalinie jako mroźny i śnieżny. Dziennikarze ukazującego się w tamtych czasach „Głosu Pomorza” zanotowali wówczas: „Od kilkunastu już dni utrzymuje się piękna, mroźna i słoneczna pogoda, pokrywa śniegu jest na tyle gruba, że można uprawiać saneczkarstwo, są wreszcie warunki do organizacji imprez na wolnym powietrzu.” Jednak po pięciu bezśnieżnych zimach okazało się to takim zaskoczeniem dla koszalińskich instytucji zajmujących się imprezami sportowymi, że Koszaliński Ośrodek Sportu i Rekreacji wraz z Towarzystwem Krzewienia Kultury Fizycznej zrealizowały zaplanowaną wcześniej na luty imprezę w... nowo wybudowanej hali Technikum Budowlanego przy ul. Jedności.

Kilka drużyn koszalińskich zakładów pracy rywalizowało tam w takich konkurencjach jak podnoszenie ciężarka, rzuty lotkami, „walka kogutów” na równoważni, przeciąganie liny i w olimpijskiej zgaduj-zgaduli. Zabawy na świeżym zimowym powietrzu należało sobie zorganizować we własnym zakresie.

Na szaneczki: góry, górki, góreczki

Śnieg powodował, że każde najmniejsze nawet wzniesienie w Koszalinie stawało się miejscem do zjeżdżania na sankach. W latach 60. dla dzieci mieszkających na nowo powstałym wówczas osiedlu Tysiąclecia, takimi terenami były tzw. wąwozy rozciągające się za północnymi peryferiami Koszalina (ul. Bałtycką i Pionierów), tam gdzie dziś jest ul. Sucharskiego i Dąbka. We wspomnieniach starszych koszalinian zachowały się też tzw. „jamy”. Był to głęboki wykop istniejący w latach 1952-54 między domkami przy ul. Spokojnej i ul. Morskiej, z którego wybierano najprawdopodobniej piasek lub glinę do pobliskiej cegielni. Latem chodziło się tam na kijanki, a zimą na sanki. Dla dzieciaków z ul. Hibnera i okolic rajem była górka w miejscu, w którym w 1971 r. stanął wiadukt. Mieszkające w śródmieściu chodziły na stadion Bałtyku, gdzie można było zjeżdżać od wieży spadochronowej w stronę boiska, co - nawiasem mówiąc - bywało niebezpieczne.

„Głos Koszaliński” (gazeta codzienna ukazująca się pod tym tytułem do 1975 r.; po reformie administracyjnej kraju, gdy powstało woj. słupskie, wychodząca jako „Głos Pomorza”) z lutego 1968 r. ostrzegał: „Spadł śnieg, więc i sanki poszły w ruch. Niestety, dzieci znowu saneczkowały z górki przy ul. A. Lampego (tuż za Klubem MPiK), wjeżdżając na ruchliwą ulicę. W ub. sobotę byliśmy świadkami, jak chłopiec wjechał na środek jezdni w czasie, kiedy zbliżał się rozpędzony samochód. Raz jeszcze nawołujemy: Rodzice, nie pozwalajcie dzieciom na zabawy na ulicach! Swoją drogą dziwimy się, że dzieje się to pod bokiem KW MO (Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej - dop. red.) i nikt z funkcjonariuszy bezpieczeństwa publicznego nie zareagował. Na brak pagórków poza miastem narzekać chyba nie możemy. Jest też ich niemało w parkach, na przykład pomiędzy ul. Piastowską i Kościuszki. Jest także zjazd saneczkowy w parku im. Hanki Sawickiej przy ul. A Lampego.” Następnego dnia gazeta zamieściła zdjęcie, na którym w tym samym miejscu dokazywali mali narciarze.

Niebezpiecznie było też przy ul. Podgrodzie, gdzie znajdował się niewielki zieleniec usytuowany na opadającej dość stromo ku jezdni skarpie. „Zimą, gdy spadnie śnieg, aż roi się tam codziennie od dzieciarni, która znalazła sobie wyśmienite miejsce do (jakże niebezpiecznych!) zabaw. Do największych atrakcji należy zjazd ze skarpy na sankach (bądź łyżwach) wprost na ruchliwą jezdnię.” - pisał „Głos Koszaliński” w 1969 r.

W latach 80. dzieciom z nowo powstałego osiedla Przylesie, dzięki usypaniu wzniesienia, na którym stanęły „Ptaki” Władysława Hasiora, przybyła do zjeżdżania na sankach wspaniała góra, wykorzystywana zresztą do dziś.

Amatorzy nart i sanek najlepsze warunki znajdowali oczywiście na Górze Chełmskiej. Jednak urządzone kilkadziesiąt lat wcześniej przez Niemców trasy były już zaniedbane, a wybudowane pod koniec lat 50. kawiarnia i restauracja podupadły. W lutym 1976 r. dziennikarze zanotowali, że w mroźną i słoneczną wolną sobotę, mimo ogromnej ilości ludzi, na szczycie Góry Chełmskiej nie było najmniejszych możliwości ogrzania się od dachem, czy wypicia kubka herbaty.

Łabędzie, kaczki i tajne mini zoo

Co jeszcze w Koszalinie z czasów PRL-u można było robić na dworze zimą? Tak jak dziś, można było np. pójść do parku dokarmiać łabędzie i kaczki. Ale 50 lat temu park oferował jeszcze jedną, zapomnianą już dziś atrakcję dla dzieci i dorosłych: minizoo z kilkoma oswojonymi sarenkami, usytuowane niedaleko fontanny na niewielkim, ogrodzonym siatką terenie. Widać je na kilku zachowanych zdjęciach, które publikujemy powyżej. Drugie, podobne minizoo znajdowało się na terenie koszar ówczesnej Bałtyckiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza (dziś ulokowana tam jest Straż Graniczna), tuż za płotem przy ul. Piłsudskiego. Tu jednak o zdjęcia byłoby bardzo trudno, ponieważ w tamtych czasach fotografowanie miejsc ważnych dla obronności Polski Ludowej było surowo zabronione. Do takich obiektów zaliczano między innymi dworce kolejowe, centra łączności (np. gmach Poczty Głównej), rozgłośnie radiowe (siedziba Radia Koszalin) oraz oczywiście obiekty wojskowe wraz z szeroko pojętą infrastrukturą. W tym wypadku były to koszary WOP z miniogródkiem, w którym żołnierze dokarmiali koszarowe sarenki i kaczki.

Takie to były czasy.

Adam Wolski

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3